12/21/2011

halina.

Zainspirowana różnymi pracami podobnego typu postanowiłam popróbować sama i stworzyć coś własnego (własną foto-manipulację?) Miało być coś zupełnie innego, ale w spontanicznym akcie wybrałam pod nóż H. Poświatowską. Może będzie więcej, bo działało się fajnie.


czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę

patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat

nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze

zawsze byłam tu
on - tam

a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę

11/26/2011

szczypta stolicy.

Warunki do robienia zdjęć w czasie mojej wycieczki do Warszawy były fatalne - mgła + wszystko robione w pośpiechu. Wyjazd jednak udany, choć samo miasto do mnie nie przemówiło.
Pod sam koniec słońce zaszczyciło nas swoją obecnością.

I na koniec dwa ujęcia z Centrum Nauki Kopernik, które jest naprawdę świetne, choć dziecka biegające i wrzeszczące jak opętane i blokujące stanowiska zdecydowanie były minusem.

10/16/2011

miszmasz.

Totalnie zaniedbałam to miejsce. Już chyba mi się nie chce, ale może po prostu muszę przeczekać pewien moment. Co mi szkodzi? Znów niefoto, bo w gruncie rzeczy rysowanie zawsze było, jest i będzie najważniejszą dla mnie sprawą, jeśli chodzi o wyrażanie siebie.
No to zapraszam na kilka komputerowych (po)tworków, które nie straciły dla mnie wartości.

2010

2011
I z wczoraj.