
7/16/2012
while your lips are still red.
Po dwóch tygodniach "sanatorium" z moją drogą K. udało się zmajstrować trochę nowych zdjęć. Czas na mały wysyp. Zapraszam na część pierwszą, którą jest poplątaniem Wenecji z jakimś pseudo wampiryzmem. A wszystko na tle niezawodnego, oklepanego do bólu ogrodu.

6/26/2012
i'll be waiting.
3/12/2012
i just wanna change.
Aparat i ja przechodzimy zimowy kryzys i nie mamy się ku sobie. Na szczęście zbliża się wiosna i może zbiorę się w końcu w sobie. Na rzeczy niefoto czasu nie było i weny nie było. Czas odgarnąć kurz, posprzątać pajęczyny i coś wrzucić (zamiast wyrzucać). Niewybitne starocie, do których lubię wracać.
Jeden powiew zimy, a potem to już tylko zwiastuny fajniejszych pór roku. No i ptakole, bo czasem lubię na nie polować. A reszta kupy się nie trzyma.
(nie ma to jak zrobić kropelki na pajęczynie płynem do mycia szyb)
(szkoda, że się rozbiła, ale mam jeszcze dwie w zanadrzu)
Jeden powiew zimy, a potem to już tylko zwiastuny fajniejszych pór roku. No i ptakole, bo czasem lubię na nie polować. A reszta kupy się nie trzyma.
(nie ma to jak zrobić kropelki na pajęczynie płynem do mycia szyb)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























